Mój blog powstał kilka lat temu jako rodzaj platformy, na której prezentowałam swoje poczynania w świecie mody. Przez te kilka lat zmienił swoją formę, tak jak zmieniło się moje życie. Zostałam mamą (to najważniejsze) i nie wykonuję teraz czynnie swojego wyuczonego zawodu, ale także zamieszkałam w najfajniejszym mieście świata, czyli w Berlinie (nie musicie się ze mną zgadzać). Moje zainteresowania jednak nie uległy zmianie. Jeśli jest taka możliwość staram się bywać na targach poświęconych modzie i współczesnemu designowi, zaglądam też na poświęcone tym dziedzinom strony internetowe. Ponieważ prowadzę bloga jestem często bywalczynią blogów innych autorów. Dzisiejszy post będzie krótką listą 5 blogów modowych, na które zaglądam z przyjemnością, uważam za godne uwagi i polecenia (kolejność przypadkowa).
1.Advanced Style. Przed tymi paniami, fotografowanymi przez Ari Seth Cohena, nawet najpopularniejsze szafiarki powinny złożyć ukłon. Autor bloga przemierza ulice Nowego Jorku i fotografuje dobrze, ciekawie, czasem ekscentrycznie ubrane dojrzałe panie. Ich styl na pewno można określić jako niepowtarzalny. Niektóre z pań na stronie pojawiają się regularnie, co tylko podkreśla fakt, że zabawa stylem może być niezależna od wieku.
żródło: http://advancedstyle.blogspot.de/
żródło: http://advancedstyle.blogspot.de/
Cieszy mnie fakt, że powstał dokument o bohaterkach bloga, trailer możecie zobaczyć tutaj:
2. Style Bubble czyli blog Susanny Lau, która mówiąc najprościej ma nosa do tego co dobre. Susie wyszukuje młode talenty, głównie pojawiające się na londyńskim rynku i prezentuje ich możliwości w bardzo smaczny sposób. Podoba mi się zarówno styl autorki jak i strony, na której znajdziecie bardzo dużo ciekawych zdjęć. Jeśli nie chcecie przepaść na kilkadziesiąt minut scrollowania to lepiej tam nie wchodźcie.
3. Coeurs de foxes prowadzi Kasia, dziewczyna, której udało się za pomocą zdjęć swoich stylizacji podbić nie jedno serce. Ja na bloga z liskiem zaglądam ponieważ podziwiam konsekwencję autorki w tworzeniu kolejnych sesji zdjęciowych, podoba mi się styl i sposób w jaki autorka jedna sobie fanów. Zaliczam ten blog także do szczególnych bo pokazuje, że pomimo choroby można żyć swoją pasją.
źródło: http://coeursdefoxes.blogspot.de/
4. Park & Cube to wpradzie bardziej blog lajfstajlowy, ale prowadząca go Shini Park jest moim zdaniem ikoną stylu. Przepiękne zdjęcia i przyjemna treść. Muszę wspomnieć, że Shini jest uzdolniona plastycznie i na stronie znajdziecie inspirującą zakładkę DIY, z super pomysłami. Ja uwielbiam jej tablice na pinterest.Ciekawostką jest fakt, że autorka urodzona w Seulu część swojego dzieciństwa spędziła w Polsce, do której często powraca.
5, The Cherry blossom girl, czyli Francja elegancja w dokładnym tego powiedzenia znaczeniu. Elegancka Alix pokazuje swoim czytelnikom wszystko co piękne i francuskie. Mam do tego bloga sentyment, bo śledzę go od początku czyli od 2007 roku.
Mini foto relacja z nowo otwartego centrum handlowego, w które mieliśmy okazję wczoraj odwiedzić po raz pierwszy. Jestem pod dużym wrażeniem pomimo, że połowa ma jeszcze puste lokale. Przepiękna architektura oraz idealny miks sztuki, mody i odpoczynku. Przy okazji odwiedzajcie koniecznie! Zaglądnijcie też na fanpage.
Ostatnio z
portalu NaTemat dowiedziałam się, że berlińczycy są modowo
wyluzowani a Polacy czują głód marek hmm...Wnioski takie
wyciągnięto z posta, który umieściła na swoim fanpage
projektanta marki Patkas, który to następnie w artykule został
skomentowany m.in. przez Joannę Bojańczyk i Marcina Różyca.
Czuję, że muszę zabrać głos w tej sprawie, w sprawie tego
berlińskiego luzu, mody w stolicy Niemiec i stosunku Niemców do
mody ogólnie. Każdy kto w Berlinie był lub nie był wie, że jest
to miasto najmniej niemieckie ze wszystkich miast, nie żartuję,
ostatnio wyjechali ode mnie kolejni znajomi z „chciałbym/chciałabym
usłyszeć język niemiecki” na ustach, bo o to w wielu miejscach w
tym mieście czasem bardzo trudno. Ma to swoje wady i zalety, ale
miało być o modzie..., a ta mieszanka kulturowa ma na nią tutaj
ogromny wpływ. I od razu mogę powiedzieć, że to widoczne na
pierwszy rzut oka „wyluzowanie” jest po prostu niechlujstwem,
bowiem o modę dba tutaj naprawdę niewiele osób. Jak ktoś chce
zobaczyć ciekawie ubranych ludzi powinien przespacerować się po
Kreuzbergu, w okolicach baru Luzia przy Oranienstrase, nazywanego po
cichu mekką hipsterów, albo w niedzielę wybrać się do
Mauerparku, gdzie miejscowi modnisie prezentują swoje stylizacje na
największym w tym mieście pchlim targu. Prawdziwa francja elegancja
czy jak to mówią Niemcy shiki miki to Kurfürstendam, gdzie swoje
butiki mają marki luksusowe takie jak Gucci czy Jill Sander, ale to
wszystko kropla w morzu. Niemcy i przybywający tutaj, szybko
asymilujący się emigranci modę mają w nosie. Nigdzie nie
widziałam tylu fatalnych fryzur, źle dobranych fasonów, szpecących
tatuaży i pircingów w najdziwniejszych miejscach, zamiłowania do
najfatalniejszych rozwiązań z lat 80' i 90', modowych freaków.
Nie dziwi mnie już widok starszego pana w damskim futrze z lisa, z
wielkimi pozbieranymi w bufki rękawami przechadzającego się moją
ulicą, ani rodzina kowbojów (mama kowboj, tata kowboj, wujek też
kowboj i dziecko ku memu zdziwieniu ubrane normalnie) na izbie
przyjęć w jednym z miejskich szpitali. Wszystko jest tutaj do
przyjęcia i zaakceptowania i rzeczywiście ostatnią rzeczą o
jakiej myślą Niemcy są marki, to czy ktoś ma na sobie Huntery czy
kalosze z reala za 5 euro nie ma większego znaczenia. Odkąd tutaj mieszkam popularna strona
Faszyn from Raszyn przestała być dla mnie śmieszna, gorsze okazy widuję tutaj na codzień. Niezwykle
cieszy mnie, że w Polsce tyle osób chce dbać o swój wizerunek,
zwraca uwagę na to co zakłada i pragnie czuć się luksusowo, nawet
jakby tym luksusem miała być ZARA. Wkurza mnie, że markowe rzeczy
w naszym kraju są takie drogie, przez co mało osób ma do nich
dostęp, przyszłość widzę w sklepach internetowych takich jak
podbijające sieć Zalando, zresztą mające swoją siedzibę matkę
w Berlinie. Poniżej trochę berlińskiej mody.